Popularne posty

wtorek, 19 listopada 2013



"Więcej niż miód" - rewelacyjny film o pszczołach nie tylko dla pszczelarzy

Więcej niż miód (2012)

    Uczestniczyłem w ub. niedzielę w projekcji głośnego już w  środowisku pszczelarskim filmu "Więcej niż miód", autorstwa nominowanego do Oskara szwajcarskiego reżysera,  Markusa Imhoofa.  Świetny film nie tylko dla pszczelarzy, którzy wraz ze swoimi rodzinami wypełnili salę kinową, ale dla każdego.
   Jest to film dokumentalny, kręcony za 2 miliony euro przez 5 lat, z czego przez 2 lata przy użyciu mikroskopowych kamer, minihelikoptera przytwierdzonego do tułowia pszczoły oraz innych specjalistycznych urządzeń pozwalających podglądać rodzinę pszczelą w ulu, w skalistych gniazdach a nawet w powietrzu i  w wielu sytuacjach , których nie moglibyśmy nigdy zobaczyć gołym okiem.
   Wraz z  reż. Markusem  Imhoofem, którego dziadek był właścicielem cukierni, sadu i liczącego kilkadziesiąt uli pawilonu pszczelarskiego, wybrałem się w filmową podróż na różne kontynenty śladami  pszczoły miodnej - od szwajcarskich Alp (jakież piękne krajobrazy), przez amerykańska Kalifornię,  ( olbrzymie sady migdałowe), Dakotę, do  Brazylii,  Australii i Chin ( w tym ostatnim kraju pszczołę  starali się zastąpić ludzie).
   Uderzył mnie ogromny kontrast w podejściu do pszczół  w Europie i USA.  My, europejscy pszczelarze podchodzimy do tych owadów ze szczególną czułością , pietyzmem (wiem to po sobie), przeżywamy śmierć pojedynczych pszczół czy całych rodzin jak stratę  kogoś bliskiego. W pasiekach amerykańskich, mających charakter wędrowny i przemieszczających się w ciągu 2 dni i nocy  w przestrzeni 1200 km, pszczoły zapylające kilkusethektarowe sady migdałowców traktowane są w sposób iście  barbarzyński, jak niewolnice  mające przysporzyć pieniądze właścicielowi pasieki  (on otrzymuje zapłatę za zapylenie sadu) i właścicielowi plantacji ( otrzyma konkretny  zysk ze  sprzedaży migdałów, które zebrał dzięki pracy milionów  pszczół). Potem  ule z rodzinami pszczelimi  poddawane są mechanicznej obróbce na taśmociągu, podczas której masa pszczół ginie zgniecionych przez maszynę oczyszczającą i odsklepiająca ramki z miodem.
    Wiele miejsca poświęcono w tym filmie masowemu ginięciu pszczół - problemowi, z którym borykamy się także w Polsce, a także innym zagrożeniom, między innymi stosowaniu pestycydów i warrozie destruktor. Ze względów praktycznych w Kalifornii opyla się sady migdałowe w ciągu dnia, gdy pszczoły jeszcze zapylają . Widzimy więc, jak  pszczoła na kwiatostanie dostaje dawkę  rozpylonego środka chemicznego i jak powoli umiera. I widzimy też pracę sadowników chińskich, którzy wpierw zbierają pyłek z kwiatostanu gruszy, a potem inne brygady  "obiadują" gałęzie drzew gruszowych i zapylają pędzelkami każdy kwiatek, bo pszczół w tej prowincji już dawno nie ma.
    Tak, warto zobaczyć ten film. Warto zobaczyć, na czym polega fenomen tego boskiego owada, który amerykańskim farmerom pasiecznym daje pieniądze, a nam europejskim pszczelarzom daje - oprócz słodkiego miodu i innych produktów -  przede wszystkim ogromną radość wspólnego przebywania.

poniedziałek, 11 listopada 2013



   Miał być nowy wiersz na tę okazję, bo myślałem, że od tamtego czasu wiele zmieni się w dniu dzisiejszym, że to święto będziemy obchodzić zgodnie, razem, radośnie, bez wzajemnych "wyliczanek". Tak jednak nie jest i długo nie będzie. Ktoś nie uznaje tej Ojczyzny za swoją, bo władza mu nie odpowiada, choć wybrana przez większość narodu, w sposób demokratyczny, uczciwy. Nie utożsamia się z Narodem, który - choć mocno zróżnicowany i niedoskonały, wraz ze swoimi zaletami i wadami - nadal jest narodem Lechitów, czyli Polaków, którzy też potrafią zachwycić i przyciągnąć ku sobie innych. Trzeba dużo mieć w sobie nienawiści, by tym Narodem pogardzać. Dlatego ten wiersz , choć już trzy lata temu publikowany w innym blogu,  przytaczam ponownie ze względu na jego aktualność.

Jeszcze ciszej Cię szepcę


Jeszcze ciszej Cię szepcę

Ojczyzno…..

gdy wokół

tyle wrzasku, jazgotu,

- sztandary bez proporczyków,

przemarsze nie-w imię miłości;

oni nie – jak pisał poeta –

do Twoich się kolan

z pokłonem cisną i radą;

pięść zaciśniętą mają

i oczy wściekłością zajadłe,

 a w drugim ręku

krzyż Zbawiciela

- większy, mniejszy -

nieważne, bo nie  do modlitwy tym razem,

 tak jak Ty –

  nie do miłości -

 szargana  po bruku Warszawy

 w imię prawa, prawdy,

 w imię niby-pamięci,

 co jednym tylko ma służyć.



(Chichot Szatana, który znowu postanowił go opętać, jak kiedyś Kordiana. I chyba mu się udało, tylko ten „Kordian”  nie jest poetą. Więc może Pankracego? Wszak jego celem –  też zniszczenie hrabiego)

   ………………………………………………………………………………          

 

„Tyleś razy  we krwi skąpana”

-śpiewaliśmy ze łzami w oczach,

ściśniętymi miłością gardłami,

 kiedy strach tłamsił nadzieję

a brat  brata zabijał,

bo „obcy” miał ręce zajęte.



Słyszałem teraz ……

tłum Cię śpiewał

 w Warszawie,

 w marszu

 na Pałac, przed Pałac ( obojętnie, na jedno wychodzi),

 tak żądny zemsty:

 za smutek jego,

 za nieudolność jego,

 za porażkę jego,

 za samotność jego

 za brata jego;

 za człowieka z charyzmą,

 który słowem

 żongluje zgrabnie

jak na arenie,

choć i jemu zdarzają się wpadki.



Pytałaś  poetę, Ojczyzno,

słysząc idące pomruki:

„cóż to za  moc je poduszcza?”

To wróg  się czaił zza miedzy,

zbrojny ciężkim orężem;

to Szatan gotował Ci dolę

na długie lata niewoli

i wtedy synów najlepszych

straciłaś i córki…

………………………………

 Potem Twój Naród

 powstał  zbudzony

Duchem, co zstąpił

 na głos potężniejszy od spiżu,

 Tego, którego krew

 „dawne bohatery”,

 a imię ……

  to syn Twój najmilszy,

 Namiestnik Kościoła,

 którego słuchaliśmy,

 ale nie do końca

 uważnie……

 bo nie miało być

 tych pięści zaciśniętych,

 warg wykrzywionych przekleństwem,

 szyderstwem,

 szargania Cię jak dziwką….

(Na krótki czas staliśmy się jednością, przywaleni ciosem, gdy ryk syren oznajmił światu

dwa słowa: Katyń – Smoleńsk. Ustał również chichot Szatana…na moment tylko).

………………………………………………………………………………………………………



Nie umiem krzyczeć, Ojczyzno,

choć krzyknąć chyba należy,

że pieśń ta dziś brzmi fałszywie,

bo żadnych łańcuchów i kajdan

wraz z Tobą już nikt nie dźwiga -

jedynie starych upiorów brzemię

zniewala nasze umysły;

jadem się cisną spod czaszki

słowa jak noże przez wargi

 by zabić brata i siostrę

w imię szatańskiej idei…

…………………………………………………………………………………………………..



Dlatego ciszej Cię szepcę

Moja Kochana Ojczyzno.

                                                                                       13.04.2011